2018 – Ińsko

 

Dyrektor:   Maria i Grzegorz Bitel
Liczba uczestników:   155 (do piątku)

XL (Czterdzieste!!!) Spotkanie Pokoleń odbyło się w Ińsku. Gościliśmy w dwóch ośrodkach nad jeziorem Ińskim położonych obok siebie: „Promyk” i „Krokus”. Dyrekcja (Komandoriat) zainstalowała się w „Promyku”, ale żeby nie faworyzować żadnego ośrodka ogniska odbywały się na przemian w jednym i drugim – środa i piątek w „Krokusie”, czwartek i sobota w „Promyku”.

Pogoda dopisuje od początku. Gorąco – 30°C, słońce, po południu lekkie zachmurzenie, krążące w okolicy  burze ale prawie bez deszczu. Noce bardzo ciepłe – przy ognisku wystarcza krótki rękawek.

Obok ośrodków mamy przepiękną plażę miejską o długości ok 200 m z piaszczystym, łagodnie opadającym dnem jeziora.

A patrząc chronologicznie:

Środa

Przyjechało ok. 30 osób. Relaks, plaża, degustacje, kameralne ognisko.

Czwartek, Boże Ciało

Gorąco. Plaża, Spotkania tych, którzy już przyjechali.

Stefan i Gosia Błażejowicze oraz Mańcia i Jurek Gradonie jako starzy chatkowicze byli na procesji w Brzeźniaku.

Od rana trwały pierwsze konkursy: bule, strzelanie z łuku.

Rowerzyści kręcili swoje kilometry, a mniej wyrywni plażowali, kąpali się i wypoczywali.

Po południu zaczęła budować się lekka burza, pomruczał, postraszyło, spadło parę kropel i  przeszło gdzieś bokiem.

Przy kameralnym ognisku w „Promyku” siedziało tylko 20-30 osób. Reszta bawiła się w podgrupach swoich w domkach.

Na gitarach grali Andrzej Ołowski i sama Dyrektorka Maria Bitel z Błażejowiczów.

Piątek

Rano ok. 1000 wyruszył pod wodzą Grzesia Bitla spływ kajakowy wokół Jeziora Ińsko (z uwzględnieniem wszystkich zatok). Wielu ramoli wolało krótsze, rodzinne wyprawy rowerami wodnymi (taksówki, gigantyczne kaczki i łabędzie). Szpan nie popłacał – taki łabędź był dwa razy cięższy od normalnego roweru i tatuś czy biedny mąż musiał się dwa razy bardziej natrudzić.

Oczywiście od rana było także plażowanie.

Ok. godz. 1300 zachmurzyło się burza krążył 3 godziny i znowu spadło tylko kilka kropel deszczu.

Trwały konkursy. Romek Bajera zorganizował Turniej Minigolfa dla najmłodszych.

Wieczorne ognisko odbyło się w „Krokusie”. Na wstępie jak zwykle pieczenie tradycyjnej kiełbaski, ale Ramole schodzili się bardzo powoli. Część oficjalną można było zacząć dopiero po 2200. Maria Dyrektorka rozdzieliła nagrody i dyplomy za ukończone konkursy. Zaczęli grać Janusz Zbiorczyk i Śledzik. O wpół do jedenastej wkroczył Berładyn z tradycyjną Berładynką. Tym razem częstował winem gronowym z własnych winogron z 2004 roku (świetny rocznik). Większość tego wina wypiliśmy w 2005 roku w Kiełbiczach, ale jeden pięciolitrowy bukłaczek udało się przechować do tegorocznego jubileuszu.

Po takiej porcji rozgrzewacza ognisko się rozkręciło. Początkowo grali na zmianę Janusz Zbiorczyk ze Śledziem, potem dołączył Andrzej Ołowski. Przed północą zaczął grać Hubert Sowa, syn Marcina i Kingi Sowy – młody, a już doskonały gitarzysta. Później gitarę wzięła Beata Maliszewska i razem z Andrzejem Ołowskim i Śledziem zaprezentowali cały repertuar Ramoli Średnich rzadko grany na Spotkaniach Pokoleń.